Sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem...

Sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem... To marzenie przyświeca wielu osobom podejmującym decyzję o założeniu własnej firmy. Przywiązanie do myśli, że wszystko trzeba zrobić samemu bardzo często bywa pułapką. Wpadamy w nią z różnych powodów.

Jeden z  nich to nadmierny perfekcjonizm. Ulegamy przekonaniu, że nasz produkt (usługa)  wciąż nie jest wystarczająco dobry. Szlifujemy, poprawiamy, dążymy do ideału majaczącego gdzieś we mgle naszych wyobrażeń. Oficjalnie - nauczeni doświadczeniem - nie zlecamy żadnych prac na zewnątrz, ponieważ nikt oprócz nas nie zrobi tego wystarczająco dobrze, z odpowiednim zaangażowaniem. W rzeczywistości odwlekamy moment konfrontacji idei z Klientem. Obawa przed tym jak zostaniemy odebrani na rynku, bywa paraliżująca.

Często ulegamy  przekonaniu, że delegowanie zadań wiąże się z utratą jakości. Poznałam wiele osób, które chcąc np.  zaistnieć w Internecie, zapadały się pod biznesową ziemię na długie miesiące, by przez 8-10 godzin dziennie uczyć się. Marketingu, Wordpressa, teorii sprzedaży, księgowości. Sęk w tym, że ich biznesem miała być szkoła tańca, nauka jogi, kwiaciarnia...  Robienie wszystkiego samemu w założeniu pełniło funkcję oszczędności. Ale trener tańca zarabia prowadząc zajęcia. Florysta układaniem bukietów. W dużym skrócie można być zapracowanym, inwestować całą energię w budowę firmy, ale dopóki nie wejdziesz w interakcję z Klientem, nie narazisz się na możliwość zarobienia pieniędzy. Zdobywając potrzebną wiedzę od podstaw, rozwijamy się, poszerzamy horyzonty. Ale też tracimy czas. Jeżeli znajdujesz się w tej komfortowej sytuacji, że czasu i pieniędzy na rozruch masz mnóstwo, to delektuj się tym twórczym stanem do woli. Jeżeli jednak, jak większość przedsiębiorców, nie możesz stracić z oczu dotychczasowych zobowiązań finansowych... Rozważ co wygeneruje w rzeczywistości większe koszty: dalsza zwłoka w działaniu czy realny start działalności.

Samotność w biznesie... Bywa kusząca, jeśli panicznie boisz się, że konkurencja podpatrzy Twoje rozwiązania, projekty. Nic tak szybko nie umocni Twojej Marki Osobistej jak dobre, oparte na wzajemnym szacunku relacje z konkurencją. Zapraszaj do współpracy inne firmy. Promujcie się nawzajem. Razem dotrzecie do nowych grup Klientów. Raz Ty pozwolisz komuś zarobić, kiedy indziej to ktoś poleci Ciebie. Czas zweryfikuje każdą relację. Jeżeli po kilku miesiącach zobaczysz, że więcej wkładasz w układ niż z niego wyjmujesz, przyjdzie czas na wyciągnięcie wniosków. Weź też pod uwagę bardzo istotną rzecz. Czy efektywniej pracujesz robiąc wszystko samemu? Czy może potrzebujesz zespołu? Nie tylko po to, żeby mu delegować zadania. Może poczucie przynależności do większej całości jest tym co Cię napędza? Może nic tak Cię nie motywuje, jak odpowiedzialność za cudze miejsca pracy? Biznes w samotności nie każdemu smakuje...

Sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem.... Nie warto czasem złotych myśli wyrywać z kontekstu :)

"(...) To ziemia!

Patrz. jak nad jej wody trupie

Wzbił się jakiś płaz w skorupie.

Sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem;

Goniąc za żywiołkami drobniejszego płazu,

To się wzbija, to w głąb wali;

Nie lgnie do niego fala, ani on do fali;

A wtem jak bańka prysnął o szmat głazu.

Nikt nie znał jego życia, nie zna jego zguby:

To samoluby! (...)"

Adam Mickiewicz, Oda do młodości